Gruzja i Armenia na motocyklu – część 4: powrót (Turcja, Bułgaria, Rumunia)

Ten artykuł jest ostatnim z czterech opisujących wyprawę do Gruzji i Armenii, która miała miejsce od 10. czerwca do 5 lipca 2023 roku (26 dni, 10.706 km).

Mapa trasy powrotnej

Opis pozostałych części wyjazdu można znaleźć tu: cześć 1: dojazd, cześć 2: Armenia, cześć 3: Gruzja.

Dzień 1 (1.07.2023, 530 km): Turcja – droga górska D915

Głównym punktem tego dnia była droga D915 (opis na https://dangerousroads.org/europe/turkey/3923-bayburt-of-yolu-d915.html). Jest to droga, której ze względu na złe warunki pogodowe nie udało mi się pokonać 2 lata temu w czasie wyjazdu do samej Turcji. Wtedy sobie postanowiłem, że na pewno tu wrócę. Prognoza pogody tego dnia zapowiadała się znakomicie.

Droga ta jest nietypowa, bo szutrowa nawierzchnia i trudności są tylko w od strony północnej, więc w moim przypadku „w górę” (jadąc na południe). Zaczyna się przyjemnym asfaltem łagodnie wznosząc się i wijąc przez dolinę. Około miejscowości Karacam asfalt się kończy i zaczyna się szuter nadal wznoszący się łagodnie w górę.

Właściwe trudności zaczynają się po przejechaniu mostem rzeki przy ostatnich zabudowaniach, tu droga odbija w prawo i w wysokim nachyleniu „agrafkami” wznosi się w kierunku skalistego grzbietu. Ten najtrudniejszy odcinek ma tylko około 5 km ale widoki zapierają dech w piersiach.

Po pokonaniu najtrudniejszego podjazdu droga z powrotem staje się łagodniejsza i pomiędzy ładnymi łąkami prowadzi aż do przełęczy, gdzie zaczyna się z powrotem asfalt. Ciekawostką było znaczące obniżenie się temperatury – mimo środka upalnego lata na wysokości 2330 m n.p.m. było zaledwie 11 stopni Celsjusza.

Po dojechaniu do najwyższego punktu zaczyna się płaskowyż i asfaltowa droga, która bez żadnych trudności prowadzi w dół.

Droga D915

Koniec dnia wypadł mi na kempingu koło Ordu. W Turcji kempingów jest mało i są raczej dla miejscowych, przez co nie przypominają tych znanych z Europy Południowej. Ten był nietypowy, bo najprawdopodobniej był „państwowy” i zrealizowany z rozmachem: z ładnym miejscu na wybrzeżu, z sanitariatami, parkingiem i ochroną. Było nawet specjalne miejsce do zaparkowania motocykli, ale to akurat podobało mi się mniej, bo wolałbym mieć motocykl cały czas obok namiotu.

Dzień 2 (2.07.2023, 770 km): Turcja – przelot

Ten dzień to był szybki przelot przez centralną Turcję. Jechałem znaną mi już wygodną dwupasmową drogą szybkiego ruchu ale w dosyć uciążliwym upale.

Noc spędziłem na kolejnym „współczesnym” kempingu „Forest Lake Caravan Camping” koło miejscowości Sakarya, już blisko Stambułu.

Dzień 3 (3.07.2023, 832 km): Bułgaria – droga E85 przez Gabrovo

Tego dnia chciałem możliwe szybko przejechać przez Bułgarię do granicy z Rumunią na rzece Dunaj. Starałem się wybierać boczne drogi, żeby było odrobinę ciekawiej niż po autostradach. Było gorąco, temperatura dochodziła do 34 stopni Celsjusza. W drugiej połowie dnia, jak dojechałem do gór i lasów, to zrobił się trochę chłodniej.

Miejsca do wygodnego zaparkowania motocykli na stacji paliw w Bułgarii

Przejazd zajął mi dłużej niż planowałem, bo był wypadek na drodze 55 z Gurkova i musiałem jechać objazdem przez E85 przez Gabrovo. Droga ta okazała się przepiękną i pustą prowadząc przez górskie doliny z serpentynami.

Noc spędziłem na kempingu Koukery, niedaleko przed miejscowością Ruse, gdzie była granica z Rumunią. Kemping, mały ale nowoczesny, był nad przepiękną doliną – miejsce zachęcało do spacerów ale nie miałem tyle wolnego czasu.

Dzień 4 (4.07.2023, 472 km): Rumunia – Transalspina

Dzień zaczął się od pokonania Mostu Przyjaźni na Dunaju pomiędzy Bułgarią i Rumunią koło Ruse (https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Most_Przyja%C5%BAni). Dunaj jest niesamowitą rzeką, bardzo szeroką w tym miejscu, co tłumaczy dlaczego jest na niej tak mało mostów. Kiedyś pokonywałem Dunaj promem jadąc do Sofii, było to bardziej na zachód, też robiło wrażenie… Przejazd przez most jest płatny ale… motocykle za darmo :-).

Główną atrakcją tego dnia miał być przejazd trasą Transalpina, ale gdy dojeżdżałem do pasma gór, to pogoda zaczęła się pogarszać. Niemal do przełęczy Urdele udało mi się dojechać pozostając suchym, ale na górze zaczęło mocno padać i nie przestało aż do zjechania na dół. „Kondon” przeciwdeszczowy wytrzymał, także niezbyt szybko ale bezpiecznie dojechałem na miejsce zaplanowanego noclegu na kempingu River Transalpina.

Na kempingu spotkałem dwóch motocyklistów z Polski, którzy podróżowali też solo (osobno), na Hondzie Africa Twin i Aprilia Tuareg 660, także długo rozmawialiśmy wymieniając się doświadczeniami z podróży.

Kemping River Transalpina

Dzień 5 (5.07.2023, 1038 km): Rumunia, Węgry, Słowacja, Polska

Ostatni dzień to już tylko szybkie nawijanie kilometrów, żeby na wieczór dojechać do Polski.

Film z ostatnich 4 dni, od Turcji:

Podsumowanie

Wyjazd był świetny, odwiedziłem wszystkie miejsca w Armenii, Gruzji i Turcji, które zaplanowałem. Minusem było sporo dni deszczowych w Gruzji oraz fakt, że granica z Azerbejdżanem okazała się być zamknięta dla turystów, przez co nie odwiedziłem tego kraju.

Zdecydowanie nie potwierdzam zasłyszanych opinii o złych kierowcach i drogach w odwiedzonych – nie miałem żadnej sytuacji, w której ktoś by wymusił na mnie pierwszeństwo, zachowywał się agresywnie na drodze, czy jakoś dramatycznie łamał przepisy drogowe.

Ludzie byli przyjaźni, ceny paliwa znacznie niższe niż w Europie, ceny jedzenia i hoteli poza dużymi miejscowościami także atrakcyjniejsze (Tbilisi, Batumi i Erywaniu było drogo podobnie jak u nas). Jedzenie, szczególnie w „opcji wegetariańskiej”, nie było wyśmienite, nawet gruzińskie placki Chaczapuri z serem po jakimś czasie mi obrzydły, ale nie ma co narzekać – taki region.

Reasumując: polecam, i sam też się kiedyś tam jeszcze raz wybiorę, najchętniej gdy już będzie można jechać do Azerbejdżanu.

A na sezon 2024 planem jest, dla odmiany od ciepłego Kaukazu, zimna Islandia :-).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *