Meteory

Grecja na motocyklu

W drugiej połowie maja odwiedziłem motocyklem niemal całą kontynentalną część Grecji, przejeżdżając łącznie niecałe 6500 km w 14 dni. Udało mi się pokonać całą zaplanowaną trasę i odwiedzić najważniejsze atrakcje turystyczne. Nie spotkała mnie żadna przykra ani niebezpieczna sytuacja, w motocyklu nic się nie zepsuło – oprócz ABS, ale do tego już się przyzwyczaiłem oraz skrzyni biegów która pod koniec hałasowała już tak że kwalifikuje się do remontu.

Wbrew obawom o upały w Grecji, pogoda była niemal idealna: około 28 stopni, także w czasie w w lżejszym ubraniu motocyklowym było znośnie, tylko w czasie zwiedzania upał był uciążliwy. Do tego doszło kilka ulew w trasie dojazdowej i ulewa na Słowacji w drodze powrotnej, więc cięższe ubranie przeciwdeszczowe też się przydało.

Wyjazd był dla mnie specyficzny, bo zupełnie samotny – niestety planowana ekipa się nie zebrała. Okazało się że taki sposób podróżowania ma kilka zalet – przede wszystkim to że można jeździć gdzie się chce i jak daleko się chce, bez konieczności renegocjacji oryginalnego planu wycieczki. W ten sposób „bonusowo” odwiedziłem Monastyr Rylski w Bułgarii, dolinę prowadzącą na górę Olimp, trasę E952 przez Karpenisi oraz Żelazne Wrota w Serbii. Wadą że nie za bardzo jest z kim pogadać i dzielić się wrażeniami – substytutem jest wrzucanie zdjęć i filmów i na Twittera i cieszenie się że ktoś to „polubi”.

Grecję wcześniej znałem ze zdjęć biur podróży, opisu z przewodnika Pascala oraz założenia że to kraj w Unii Europejskiej i podobny do Hiszpanii. Na miejscu zrewidowałem nieco swoją opinię i moje odczucia są następujące:

  • Poza dużymi miastami Grecja jest biedna i przypomina bardziej Rumunię, Bułgarię czy Albanię (nie Hiszpanię): zaniedbane miejscowości, biegające luzem zwierzęta gospodarcze i bezpańskie psy, wozy konne, setki nieczynnych i zrujnowanych stacji paliw i innych biznesów – w porównaniu do Grecji polska prowincja to „prawie Niemcy”.
  • Większość ludności w Grecji żyje w aglomeracji Aten i Thesalonik, a na prowincji są pustki – to akurat z punktu widzenia motocyklisty olbrzymia zaleta, bo na drogach jest pusto i można jechać szybko, wygodnie i bezpiecznie.
  • Atrakcje turystyczne oglądane w folderach to „wyspy” dobrej organizacji i niemal zautomatyzowane maszynki do zarabiania pieniędzy: z autokarów turyści są przepychani przez kasy biletowe, dalej przewodnicy przepychają ich przez kolejne punkty zwiedzania naprędce tłumacząc historię z ostatnich kilku tysięcy lat, a następnie szybko wpychają do autokarów żeby zrobić miejsce dla kolejnego „zrzutu” – esencją tego jest zwiedzanie Akropolu w Atenach.
  • Grecja jest droga, szczególnie w porównaniu do innych krajów bałkańskich: paliwo po €1,60 – 1,75 (6,89 – 7,54 zł), najtańsze znośne pokoje jednoosobowe hotele od €35, zwiedzanie Akropolu €30, za dwa obiady zapłaciłem €23-25. Więc w ramach racjonalizacji kosztów większość noclegów spędziłem na kempingach (€10-12) i sam gotowałem jedzenie „z puszek” (przydało się stare harcerskie doświadczenie).
  • Zgodnie z zapewnieniami z przewodników, Grecja bezpiecznym i gościnnym krajem.

Koncepcja wyjazdu była taka: szybki dojazd do Grecji przez Słowację, Węgry, Rumunię (zaliczając trasę Transalpina) i Bułgarię (odwiedzając Sofię), zwiedzanie Grecji i powrót przez Macedonię (odwiedzając Skopje), Serbię (odwiedzając Belgrad) i szybko do domu przez Węgry i Słowację.

Mapa całej trasy

Mapa całej trasy

Punkty oznaczone na mapie numerami są niżej opisane w tytułach.

Dzień 1: z Warszawy do Krynicy Zdrój – 420 km

Najmniej atrakcyjny dzień wycieczki, szybki przelot pod granicę ze Słowacją doskonale znanymi trasami.

Dzień 2: przelot do Sebes (RO) – 619 km

Również szybki, ale bardziej atrakcyjny przelot przez Słowację i Węgry do Rumunii, do miejsca gdzie zaczyna się trasa Transalpina. Rumuńscy kierowcy od 5 lat, kiedy byłem ostatnio, nie zmienili swoich zwyczajów i trzeba uważnie patrzeć w lusterka – bycie wyprzedzanym na ciągłej w terenie zabudowanym przez samochody jadące ponad 100 km/h nadal się zdarza. Samo Sebes nie jest zbyt ładną miejscowością, a znalezienie w sobotę wieczorem miejsca żeby coś zjeść okazało się zaskakująco trudne – w każdej czynnej restauracji było wesele…

Droga DN76 w Rumunii z Oradea do Deva, którą wcześniej nie jechałem okazała się zupełnie ciekawą atrakcją z odcinkami z górskimi serpentynami.

Droga DN76 w Rumunii

Droga DN76 w Rumunii

Dzień 3: Transalpina (1), promem przez Dunaj (2) + przelot do Sofii (BG) – 509 km

Droga Transalpina (67C) w Rumunii to dla każdego motocyklisty jedna z klasycznych pozycji do odwiedzenia w Europie. Odwiedziłem ją pierwszy raz w 2013 roku w czasie poprzedniego wyjazdu do Rumunii ale wtedy była słaba pogoda i liczyłem że teraz zrobię lepsze zdjęcia. Bardzo zachęcam do obejrzenia poniższego filmu, bo oddaje atmosferę tej drogi lepiej niż zdjęcia.

Droga Transalpina (67C)

Droga Transalpina (67C)

Droga Transalpina (67C)

Droga Transalpina (67C)

Droga Transalpina (67C)

Droga Transalpina (67C)

Drugą atrakcją dnia była przeprawa promem przez Dunaj. Z mapy oraz opisu na Wikipedii wiedziałem wcześniej że to duża rzeka (2. najdłuższa w Europie po Wołdze, ponad 2800 km), ale na żywo robi jeszcze bardziej imponujące wrażenie, w miejscu gdzie przepływałem promem była na oko 3 razy szersza od Wisły w Warszawie. Wtedy też zrozumiałem dlaczego na ponad 1000 km odcinku granicznym pomiędzy Rumunią i Bułgarią są tylko 2 mosty… Warto zwrócić też uwagę że w starożytności Dunaj był granicą pomiędzy cywilizacją na południu a barbarzyńcami na północy :-).

Bechet - przeprawa promowa pomiędzy Rumunią i Bułgarią

Bechet – przeprawa promowa pomiędzy Rumunią i Bułgarią

Bechet - przeprawa promowa pomiędzy Rumunią i Bułgarią

Bechet – przeprawa promowa pomiędzy Rumunią i Bułgarią

Bechet - widok od strony Bułgarii

Bechet – widok od strony Bułgarii

Wieczorne zwiedzanie Sofii to temat na osoby wpis.

Sofia - centrum

Sofia – centrum

Sofia - centrum

Sofia – centrum

Sofia - centrum

Sofia – centrum

Ciekawostką jest że obsługa hotelu Niky w centrum pozwoliła mi wprowadzić motocykl do wejścia do restauracji żeby nie stał na ulicy – polecam to miejsce :-).

Hotel Niky w Sofii

Hotel Niky w Sofii

Dzień 4: Monastyr Rylski (3) + przelot do Salonik (4, GR) – 341 km

Pomysł odwiedzenia Monastyru Rylskiego pojawił się podczas zdobywania informacji o zwiedzaniu Bułgarii. Założony w X wieku (błąd na polskiej wersji Wikipedii!), ufortyfikowany, położony na wysokości 1100 m n.p.m., jest oddalony od głównej trasy Sofia-Saloniki o 35 km do pokonania atrakcyjną drogą wiodącą górską doliną. Drobnym zgrzytem było oczekiwanie €5 za parkowanie motocykla za rzekome „pilnowanie” (jak za samochód osobowy), ale w drodze negocjacji udało się zejść do €2.

Monastyr Rylski

Monastyr Rylski

Monastyr Rylski

Monastyr Rylski

Monastyr Rylski

Monastyr Rylski

Po zwiedzeniu Monastyru i ostatnim tankowaniu taniego paliwa przekroczyłem granicę z Grecją.

Pierwszy kontakt z alfabetem greckim

Pierwszy kontakt z alfabetem greckim

Poniżej dokładniejsza mapa pokazująca trasę i ważniejsze atrakcje na terenie Grecji.

Mapa trasy w Grecji

Mapa trasy w Grecji

Zwiedzanie Salonik, drugiego co do wielkości miasta w Grecji, to także temat na osobny wpis.

Saloniki

Saloniki

Saloniki

Saloniki

Saloniki

Saloniki

Dzień 5: Góry Olimp (5) i Meteory (6) – 323 km

Gdy z autostrady biegnącej przez równinę zobaczyłem góry Olimp ze szczytami w chmurach, to zrozumiałem dlaczego w starożytności wymyślono że to miejsce bogów. W przewodniku znalazłem „bonusową” drogę prowadzącą z miejscowości Litochoro do schroniska Priònia, z którego dalej można było na piechotę dostać się na szczyty.

Góry Olimp

Góry Olimp

Schronisko Priònia

Schronisko Priònia

Widok na morze Egejskie

Widok na morze Egejskie

Drugą atrakcją dnia było okrążenie gór Olimp lokalnymi drogami, jednak mapy i GPS nie do końca odzwierciedlały rzeczywistość, co nieładnie skomentowałem na poniższym filmie ;-).

Droga dookoła gór Olimp

Droga dookoła gór Olimp

Trzecią i najważniejsza atrakcją dnia były Meteory. I to, moim zdaniem, jest najważniejsze miejsce jakie należy odwiedzić w Grecji. Cytując za Wikipedią:

Masyw skał z piaskowca i zlepieńca w środkowej Grecji na północno-zachodnim krańcu równiny tesalskiej w okolicy miasta Kalampaka. Skały osiągają wysokość do 540 m n.p.m. Na szczytach skał umiejscowiony jest zespół prawosławnych klasztorów (monastyrów). Początkowo wszelkie materiały potrzebne do budowy i życia mnichów wciągane były na linach, również odwiedzający mogli dostać się do monastyrów jedynie w taki sposób. Obecnie część z monastyrów udostępniona jest dla zwiedzających i dla ich wygody wybudowano schody i pomosty.

Miejsce jest absolutnym kosmosem: starodawne monastyry na szczytach pionowych skał, aż trudno sobie wyobrazić jak się do nich kiedyś dostawano.

Z praktycznych wskazówek warto zapamiętać że najwygodniej się je zwiedza samochodem/motocyklem/busem, a nie na piechotę, jak sugerują niektóre przewodniki – bo to byłaby naprawdę długa i wyczerpująca wycieczka. Nawet w wariancie motoryzacyjnym warto zaopatrzyć się w wygodne buty i wodę do picia, bo zwiedzanie jest wymagające.

Meteory

Meteory

Meteory

Meteory

Meteory

Meteory

Meteory

Meteory

Meteory

Meteory

Tego dnia zacząłem też tryb kempingowy: spanie pod namiotem i własne gotowanie – ciekawe przeżycie po kilku latach przerwy.

Nocowanie pod namiotem

Nocowanie pod namiotem

Obiad ze słoików, jeszcze z Polski

Obiad ze słoików, jeszcze z Polski

Śniadanie mistrzów, czyli...

Śniadanie mistrzów, czyli…

... owsianka na wodzie.

… owsianka na wodzie.

Dzień 6: Termopile (7) i Delfy (8) – 235 km

Pierwszą atrakcją dnia były Termopile, miejsce bitwy z 480 p.n.e. zekranizowane w świetnym filmie „300” z 2006 roku (jak ten czas szybko leci…). Miejsce to znacząco różni się od tego z przeszłości, ponieważ poziom morza opadł tak bardzo że kilkudziesięciometrowy przesmyk do wąwozu prowadzącego na południe współcześnie jest kilkukilometrową niziną ;-). Ale dzięki pomnikowi Leonidasa (króla Spartan) i odrobinie wyobraźni można wczuć się w klimat sprzed ponad 2 tysięcy lat. Dodatkowo warte zobaczenia jest gorące (naprawdę…) źródło od którego to miejsce wzięło nazwę.

Termopile - pomnik Leonidasa

Termopile – pomnik Leonidasa

Termopile - góry i wąwóz

Termopile – góry i wąwóz

Termopile - gorące źródło

Termopile – gorące źródło

Drugą atrakcją dnia były Delfy – punkty archeologiczne (obiekt z listy światowego dziedzictwa UNESCO) i muzeum. Na mnie największe wrażenie zrobił amfiteatr położony na stromym zboczu w taki sposób że widzowie mają widok na przeciwległe góry. Od razu narzuciło mi się skojarzenie z górnymi partiami naszych Tatr, więc trzeba przyznać starożytnym że mieli rozmach…

Delfy - teatr

Delfy – teatr

Delfy - ruiny świątyni

Delfy – ruiny świątyni

Delfy - ruiny skarbca jednego z państw-miast

Delfy – ruiny skarbca jednego z państw-miast

Delfy - stadion sportowy

Delfy – stadion sportowy

Delfy - muzeum

Delfy – muzeum

Atrakcją na wieczór była możliwość kąpieli w basenie na kempingu z przepięknym widokiem na jedną z zatok Zatoki Korynckiej.

Kemping Delfy

Kemping Delfy

Dzień 7: Olimp (9) – 370 km

Pierwszą atrakcją tego dnia była widokowa droga E65 biegnąca wzdłuż Zatoki Korynckiej (oddziela Peloponez od północnej części Grecji) oraz przejazd mostem Rion-Antirion na Peloponez.

Droga E65

Droga E65

Most Rion-Antirion

Most Rion-Antirion

Drugą atrakcją dnia było zwiedzanie kolejnego stanowiska archeologicznego w miejscowości Olimpia, za Wikipedią:

W starożytności (od ok. XII w. p.n.e.) była ośrodkiem kultu Zeusa. Od 776 roku p.n.e. miejsce igrzysk olimpijskich. W 1989 roku stanowisko archeologiczne w Olimpii zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Olimp

Olimp

Olimp

Olimp

Olimp - stadion

Olimp – stadion

Ostatnimi atrakcjami dnia były górska droga Kalamata-Kardamyli z widokiem na Morze Jońskie oraz nocleg ma kempingu przy plaży.

Droga Kalamata - Kardamyli

Droga Kalamata – Kardamyli

Plaża przy kempingu Kalogria

Plaża przy kempingu Kalogria

Dzień 8: Jaskinia Diru (10), Półwysep Mani (11), Mykeny (12), kanał Koryncki (13) – 443 km

Atrakcją pierwszej połowy dnia była widokowa droga wzdłuż wybrzeża Półwyspu Mani, od miejscowości Rigklia aż do Protova (kończy się na połączeniu z większą drogą Areopoli-Sparta). Półwysep ma charakterystyczny, niemal pustynny wygląd oraz równie charakterystyczne budynki w postaci kamiennych wież obronnych.

Półwysep Mani

Półwysep Mani

Półwysep Mani

Półwysep Mani

Półwysep Mani

Półwysep Mani

Półwysep Mani

Półwysep Mani

Drugą atrakcją było zwiedzanie jaskini Diru trasą turystyczną długości 1500 m, z czego 1200 metrów płynie się łódką przypominającą trochę weneckie gondole.

Jaskinia Diru - wejście

Jaskinia Diru – wejście

Jaskinia Diru - łodzie

Jaskinia Diru – łodzie

Jaskinia Diru - trasa turystyczna pokonywana łodzią

Jaskinia Diru – trasa turystyczna pokonywana łodzią

Jaskinia Diru - trasa turystyczna pokonywana łodzią

Jaskinia Diru – trasa turystyczna pokonywana łodzią

Jaskinia Diru - trasa turystyczna pokonywana pieszo

Jaskinia Diru – trasa turystyczna pokonywana pieszo

Jaskinia Diru - wyjście

Jaskinia Diru – wyjście

Zatoka przy Jaskini Diru

Zatoka przy Jaskini Diru

Trzecią atrakcją dnia była kilkukilometrowa wycieczka piesza do latarni Tenaro na przylądku Matapan – najbardziej na południe wysuniętej części Peloponezu i tej części Europy.

Szlak pieszy do latarni Tenaro

Szlak pieszy do latarni Tenaro

Szlak pieszy do latarni Tenaro

Szlak pieszy do latarni Tenaro

Latarnia Tenaro

Latarnia Tenaro

Czwartą atrakcją, nieco drogą, był tradycyjny posiłek grecki w restauracji „To Koinotikon” w miejscowości Lagia. Restauracja była wysoko oceniana przez użytkowników Google, więc się skusiłem, jednak danie z poniższego zdjęcia nie przypadło mi do gustu. Co ciekawe, restauracja nie ma menu – kelner opowiada jakie jest dzisiejsze danie dnia i można się zdecydować bądź nie. Mimowolnie stałem się słuchaczem ciekawej dyskusji geopolitycznej pomiędzy kelnerem – synem właściciela, który tłumaczył biedę swojego kraju oraz jego zachwyt do idei Unii Europejskiej, a dwojgiem starszych i bogatych (sądząc po drogim samochodzie) Anglików z londyńskiego City, którzy tłumaczyli intencje swoich rodaków do wyjścia z tejże Unii.

Tradycyjne greckie danie

Tradycyjne greckie danie

Piątą atrakcją dnia było stanowisko archeologiczne w Mykenach, jednak był to już moment w którym oglądanie ruin, i opisów co wcześniej w ich miejscu stało, nieco mi się znudziło.

Mykeny - stanowisko archeologiczne

Mykeny – stanowisko archeologiczne

Szóstą, i ostatnią, atrakcją dnia był Kanał Koryncki łączący Zatokę Koryncką z inną zatoką prowadzącą do Morza Egejskiego i Pireusu – największego greckiego portu, tuż przy Atenach. Zgodnie z zapowiedziami robi spore wrażenie, jednak nie miałem okazji obejrzeć przepływającego nim dużego statku, co podobno wygląda jeszcze ciekawiej.

Kanał Koryncki - widok na zachód

Kanał Koryncki – widok na zachód

Kanał Koryncki - widok na wschód, w kierunku Pireusu

Kanał Koryncki – widok na wschód, w kierunku Pireusu

Dzień 9: Ateny (14), Maraton (15)

Większość dnia poświeciłem na zwiedzanie Aten, co jest materiałem na osobny wpis. Cała aglomeracja liczy około 3,5 mln mieszkańców i to widać i czuć. Głównym punktem zwiedzenia jest Akropol i tam był olbrzymi tłok, mimo że to jeszcze nie był szczyt sezonu. Aby przemieszczać się do kolejnych atrakcji trzeba było czekać w regularnych kolejkach. W cenie €30 za bilet można oprócz samego Akropolu zwiedzić 6 innych atrakcji archeologicznych rozmieszczonych w centrum miasta w zasięgu spaceru.

Ateny - Akropol

Ateny – Akropol

Ateny - Akropol

Ateny – Akropol

Ateny - Akropol

Ateny – Akropol

Ateny - Akropol

Ateny – Akropol

Ateny - widok na Akropol

Ateny – widok na Akropol

Ateny - jedno z muzeów

Ateny – jedno z muzeów

Po południu, na deser po zwiedzaniu Aten, pojechałem do miejscowości Maraton, od nazwy której wzięła się idea biegów długodystansowych. Na miejscu można obejrzeć miejsce startu zawodów z trybunami oraz zwiedzić muzeum biegów, niestety już o tej porze zamknięte.

Maraton - miejsce startu biegów

Maraton – miejsce startu biegów

Maraton - muzeum biegów

Maraton – muzeum biegów

Wracając na kemping pod Atenami mija się malownicze jezioro Maraton z zaporą.

Dzień 10: Trasa E952 przez Karpenisi (16) – 660 km

Na tą trasę zostałem namówiony na ochroniarza z supermarketu pod Atenami, który okazał się gadatliwym miłośnikiem motocykli i posiadaczem modelu BMW którego nazwy nie zapamiętałem. Przekonywał mnie że to najlepsza w okolicy trasa, a jako że nie miałem wiele do stracenia to zaryzykowałem. Wybór okazał się trafiony, bo takiego górskiego roller-costera to od czasów Alp nie pamiętałem – w 2/3 trasy było mi już niedobrze od ciągłych zakrętów, podjazdów i zjazdów. Trasa była świetna, z bardzo dobrym asfaltem i minimalnym ruchem samochodów – bardzo polecam obejrzenie poniższego filmu.

Droga E952

Droga E952

Droga E952

Droga E952

Droga E952

Droga E952

Droga E952

Droga E952

Okolice miejscowości Alevrada

Okolice miejscowości Alevrada

Zatoka Amvrakikos

Zatoka Amvrakikos

Dzień 11: Wąwóz Vikos (17) i dojazd do Kastoria – 330 km

Atrakcją dnia były trasy Gór Pindou i wąwóz Vikos – wg informacji z tablic informacyjnych najgłębszy wąwóz na świecie, jednak nie mogłem tego potwierdzić w źródłach w Internecie. Jego atrakcyjność wynika także z faktu że motocyklem czy samochodem można dojechać do kapitalnych miejsc widokowych:

  • od południowej strony: ok 6 km drogi asfaltowej „nad” miejscowością Vitsa i 300 metrów na piechotę (w Google: „Oxya Viewpoint”) z półki skalnej,
  • od północno-zachodniej strony: z miejscowości Vikos,
  • od północnej strony: z miejscowości Papingo i Mikro-Papingo.
Droga lokalna koło Kopani

Droga lokalna koło Kopani

Wąwóz Vikos od strony południowej

Wąwóz Vikos od strony południowej

Wąwóz Vikos od strony południowej

Wąwóz Vikos od strony południowej

Wąwóz Vikos

Wąwóz Vikos

Droga do Papingo

Droga do Papingo

Wąwóz Vikos - widok od północnego zachodu

Wąwóz Vikos – widok od północnego zachodu

Do każdego z w/w miejsc prowadzi fantastyczna górska droga, wymarzona do jazdy na motocyklu. Na poniższym filmie uwieczniłem zjazd serpentynami widocznymi na powyższym zdjęciu.

Okolice Gór Pindou znane są z zabytkowych o charakterystycznej łukowej budowie.

Most na drodze do Papingo

Most na drodze do Papingo

Zabytkowy most w Konitsa

Zabytkowy most w Konitsa

Dzień 12: Droga E86 (18), Park Narodowy Galichica (19, MG), Park Narodowy Mavrovo (20), przelot do Skopje – 452 km

Pierwszą atrakcją tego dnia było dojechanie do miejscowości Psarades do jeziora Prespa, które jest granicą pomiędzy Grecją, Republiką Macedonii i Albanią.

Widok na jezioro Mała Prespa

Widok na jezioro Mała Prespa

Drugą atrakcją był Park Narodowy Galichica, a w szczególności punkt widokowy przy jeziorze Ochrydzkim, przeciwległe góry w Albanii i miejscowość Pogradec którą odwiedziłem dwa lata temu.

Jezioro Ochrydzkie

Jezioro Ochrydzkie

Pogradec

Pogradec

Jezioro Ochrydzkie

Jezioro Ochrydzkie

Trzecią atrakcją była droga przez Park Narodowy Mavrovo.

Park Narodowy Mavrovo

Park Narodowy Mavrovo

Park Narodowy Mavrovo

Park Narodowy Mavrovo

Park Narodowy Mavrovo

Park Narodowy Mavrovo

Ostatnią atrakcją było wieczorne zwiedzanie stolicy Republiki Macedonii Skopje – temat na osoby wpis.

Skopje

Skopje

Skopje

Skopje

Skopje

Skopje

Skopje

Skopje

Dzień 13: Żelazna Brama (21, SRB), przelot do Belgradu – 678 km

Pierwsza połowa dnia to przelot przez Serbię aż do Dunaju na granicy z Rumunią – moim celem było zobaczenie Żelaznej Bramy – przełomowego odcinek doliny Dunaju, oddzielający Karpaty i Góry Wschodnioserbskie. Czytałem wcześniej o historii tego miejsca, które było tak trudne do pokonania rzeką pod prąd, że aby statki towarowe mogły przepływać stosowano do ich ciągnięcia lokomotywy z brzegu. Po II Wojnie Światowej, gdy zbudowano zaporę wodną i spiętrzenie „Żelazna Brama” żegluga została ułatwiona. Wzdłuż obu stron rzeki, Serbskiej i Rumuńskiej, biegną drogi górskie z widokami które są atrakcją dla samej której warto się wybrać na wycieczkę z Polski.

Żelazna Brama - widok od stron wschodniej (dół rzeki)

Żelazna Brama – widok od stron wschodniej (dół rzeki)

Żelazna Brama - tama

Żelazna Brama – tama

Żelazna Brama - przełom Dunaju

Żelazna Brama – przełom Dunaju

Żelazna Brama - przełom Dunaju

Żelazna Brama – przełom Dunaju

Żelazna Brama - przełom Dunaju

Żelazna Brama – przełom Dunaju

Żelazna Brama - widok od strony zachodniej (górna część rzeki)

Żelazna Brama – widok od strony zachodniej (górna część rzeki)

Drugą atrakcją dnia było wieczorne zwiedzanie Belgradu, które także jest tematem na kolejny wpis.

Dzień 14: przelot do Warszawy – 1159 km

Ostatni dzień to szybki powrót do Warszawy przez Węgry i Słowację.

Podsumowanie

Jak widać z powyższego długiego opisu, poruszając się motocyklem można w stosunkowo krótkim czasie bardzo dużo przejechać i odwiedzić. Człowiek wpada w cykl: śniadanie, pakowanie i wyjazd, droga i zwiedzanie motocyklem, rozpakowanie, posiłek, zwiedzanie na piechotę, montaż filmu z kamery plus upload na YouTube i link na Twittera, czytanie przewodnika z atrakcjami na kolejny dzień, wbicie do nawigacji trasy i spanie – i tak 14 razy :-).

Jako ciekawostka najważniejsze koszty wyjazdu to (reszta to zakupy spożywcze, ubezpieczenie, mapy, itp.):

  • paliwo: 2152,51 zł
  • noclegi (kempingi i tanie hotele): 1 302,15 zł
  • restauracje: 742 zł
  • zwiedzania: 314,24 zł
  • autostrady: 226,48 zł

O autorze

Marek Berkan Marek Berkan: programista, motocyklista, żeglarz, eks-wspinacz, zamiłowany turysta. Witryny: , , .

Share Button

Jedna myśl nt. „Grecja na motocyklu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *