Motocykl Yamaha Tenere 700

Motocykl Yamaha Tenere 700 do turystyki (zamiast BMW GS)

(wpis jest subiektywny i może być kontrowersyjny, więc proszę nie traktować go jako wiążącej opinii i rekomendacji przy własnym zakupie lub sposobie użytkowania)

Moje ostatnie życiowe doświadczenie wpływające na wybór kolejnego motocykla to 15 sezonów na BMW 1150 GS i przejechane niemal 140.000 km, w ramach których objechałem „szosowo” większość Europy (Hiszpania, Alpy, Nordkapp, Rosja, Ukraina, Włochy, Grecja i Turcja). Do tego sporo polskich szutrów, ostatnio włącznie z polskimi odcinkami trasy Trans Euro Trail, co cierpliwie opisywałem w poszczególnych postach na blogu. Wiek tamtego motocykla, mimo jego legendarnej niezawodności, skłaniał mnie do zmiany i stanąłem przed wyborem: co dalej?

Jako wieloletni użytkownik BMW GS jako naturalnym wyborem był nowszy egzemplarz tego samego modelu, na który cierpliwie „ciułałem” pieniądze. Jednak przypadkiem okazało się, że znajomy niewiele wcześniej stał się posiadaczem Yamahy Tenere 700. Wybraliśmy się na wspólny wyjazd na północny fragment polskiej trasy TET, co opisałem w osobnym artykule. Była to okazja, żeby w praktyce zobaczyć inny rodzaj motocykla, a także, jak się później okazało, trochę inną filozofię korzystania z motocykla.

Dlaczego nie wybrałem GS’a?

„To Make a Long Story Short”:

  • absurdalna (jak na polskie realia) cena nowego egzemplarza oscylująca w okolicach 100.000 zł
  • dziwne wymagania konfiguracyjne, np. gdy chcę podgrzewane manetki, to muszę dokupić cały pakiet innych dodatków, dopłata za kolor, itp.
  • postrzeganie marki BMW w krajach poza Europą Zachodnią jako ekskluzywną, a właściciela motocykla jako osoby majętnej (zaobserwowałem to w Turcji, gdzie wielokrotnie musiałem odpowiadać na pytanie „ile kosztuje?”)
  • bardzo niska utrata wartości motocykli używanych, powodująca że trudno znaleźć dobry egzemplarz 3-5 letni, który byłby tańszy niż „golas” z salonu (w 2021 roku było to 72.000 zł (!) ) – wygląda to jakby nikt nie kupował egzemplarzy bez większości opcji
  • jeżdżę solo, bez pasażera (przynajmniej na dłuższe wyjazdy), więc GS był „wożeniem powietrza”

Więc ostatecznie uznałem że mnie „nie stać” i lepiej zamiast wydać 100.000 zł na BMW to wydać 46.000 na Yamahę, a resztę na wyjazdy :-).

Dlaczego wybrałem Yamahę Tenere 700?

Moje rozważania tego modelu, zamiast GS, zaczęły się po wspomnianym wyjeździe na TET ze znajomym. Dodatkowo skonsultowałem się z innym znajomym, który też przypadkiem okazał się posiadaczem tego modelu, przewertowałem wpisy na grupie FB Yamaha Tenere 700 Polska i cały pozostały internet, w szczególności blogi i kanały poświęcone wyjazdom turystycznym.

W krótkich słowach, co wpłynęło na mój wybór:

  • Tenere 700 wygląda „sexy” – ładnie, szczupło i dynamicznie, w przeciwieństwie do „przysadzistego” BMW
  • Tenere 700 jest prosta – komputer pokładowy z jednym przyciskiem „offroad” (wyłączający ABS), licznikiem przejechanych kilometrów i termometrem (na tym mi akurat zależało, bo stary GS nie miał), a wszystko to z topornym interfejsem użytkownika przypominającym gry telewizyjne z lat 80-tych ubiegłego wieku, zamiast wielofunkcyjnego, kolorowego dotykowego tabletu
  • cena zakupu, o połowę niższa niż „typowo” doposażonego BMW
  • dostępność niedrogich akcesoriów i zamienników, także lokalnej polskiej produkcji, zmniejszający ból głowy typu „czy wjeżdżać w tą trudność, bo jak się wywalę, to ile będzie mnie kosztować naprawa?”
  • przystępne ceny autoryzowanego serwisu i pozytywne podejście serwisantów nieodległego Yamaha Poland Position Połczyńska
  • „tani wygląd” niespecjalnie rzucający się w oczy w krajach poza Europą (do weryfikacji w przyszłym sezonie…)

Doposażenie do turystyki

Swój egzemplarz przed wyjazdem doposażyłem w następujące akcesoria i zamienniki, żeby był „prawie jak GS”:

Do tego doszły jeszcze zakupy:

  • mocowania korka wlewu paliwa od 3DMoto – proste rozwiązanie fabrycznej niedoróbki wymagającej w czasie tankowania trzymania w ręku odkręconego korka wlewu paliwa – około 120 zł
  • mocowanie nawigacji od 3DMoto – oprócz trzymania nawigacji rozwiązujące także problem „trzęsącego” się prędkościomierza – około 320 zł

Podsumowanie po 12.000 km i wyjeździe do Portugalii

Yamaha Tenere 700 to inny motocykl niż BMW GS, więc cudów nie ma, nie dostaje się tego samego za połowę niższą cenę. Poniżej postarałem się opisać kilka aspektów korzystania z motocykla na podstawie wyjazdu do Portugalii, w ramach którego przejechałem 10.000 km, z czego ponad 4.400 po autostradach (4 dni po 800 km + na końcu jeden dzień 1070 km) i sporo po drogach górskich (Pireneje, Alpy). Podsumowanie to dotyczy wyłącznie zastosowania turystycznego, offroadowe opiszę pod koniec sezonu…

Dynamika jazdy

Mniejsza moc silnika (74 KM, zamiast 86 KM w BMW GS 1150 i tym bardziej 136 KM w BMW GS 1250) moim zdaniem dyskwalifikuje Tenere do turystyki motocyklowej w dwie osoby. Natomiast jeżdżąc samemu, szczególnie przy niewielkim obciążeniu (65 kg kierowcy + 33 kg bagażu, z torbami włącznie) dynamika jest dla mnie wystarczająca – szybkie przyspieszanie na alpejskich U-turn’ach jest nie gorsze niż BMW 1150, wyprzedzanie samochodów także nie stanowi problemu, choć nie są to ułamki sekund, jak w przypadku „ścigaczy”, które mijały mnie w Alpach na trasie Route des Grandes Alpes. Przeciągnięcie silnika po wyjściu z zakrętu do 10.000-11.000 obrotów/min. na 3 biegu robi imponujące wrażenie, nawet z bagażami. Podsumowując tamte 3 dni, to wyprzedziło mnie kilkanaście motocykli o większych pojemnościach i jadących w pojedynkę i/lub bez bagażu. Natomiast ja wyprzedziłem kilka motocykli jadących w dwie osoby i/lub z bagażami.

Zawieszenie, opony i hamulce

Zawieszenie to moim zdaniem to najmocniejszy punkt Tenere 700, bo jeździ się naprawdę wygodnie, wręcz „pływająco”. Gładko wybiera drobne nierówności, a duże skoki zawieszeń pozwalają bez zwalniania pokonywać „leżących policjantów”. Przyzwyczajenia wymaga „nurkowanie” przy hamowaniu, bo GS’y ze względu na zastosowanie autorskiego „paralevera” taki efekt mają zminimalizowany.

Nurkowanie wymaga pewnej ostrożności w ostrych zakrętach, bo jednoczesne „położenie na kolano” i przypadkowe dobicie na nierówności spowodowało mi kilkukrotnie przyrysowanie asfaltu podnóżkami. Podobny zaskakujący efekt można osiągnąć „kładąc się” w prawy dolny U-turn, bo hamując dźwignią hamulca nożnego można docisnąć ją… do asfaltu (sumuje się pochylenie motocykla, kompresja przedniego zawieszenia i dociśnięcie dźwigni hamulca do dołu). Po paru takich przypadkach nauczyłem się raczej gwałtownie hamować silnikiem niż tylnym hamulcem.

Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie seryjne opony Pirelli Scorpion Rally STR, bo pomimo niby-terenowego bieżnika, to na asfalcie trzymają idealnie – przy ekwilibrystykach na alpejskich zakrętach ani razu nie poślizgnęły mi się na bok, ani nawet nie piszczały, a nie szczędziłem silnika ani hamulców.

Słabe okazały się hamulce – niby markowe Brembo (takie same są wstawiane do BMW) ale gwałtowne hamowanie wymaga przyłożenia sporej siły. Parę razy zdarzyło mi się że, zaskoczony zbyt ciasnym niewidocznym zakrętem, „wyjeżdżałem” poza oczekiwany tor jazdy. Czytałem w internecie, że takie ustawienie jest celowe, żeby nie były zbyt czułe w terenie, ale akurat w górach jest to wada i wymaga przyzwyczajenia i większej ostrożności.

Wygoda jazdy na autostradzie i głośność

Jest to najbardziej kontrowersyjny i najsłabszy punkt Tenere 700: duża wysokość motocykla razem z kierowcą, niezbyt wielka moc silnika i „terenowe” przełożenie 6-stego biegu sprawia, że jazda autostradą jest mniej przyjemna nawet niż na starym GS 1150. W starym GS 6-sty bieg był to „nadbieg” sprawiający, że przy komfortowym „licznikowym” 120 km/h obroty były w okolicach 4000 obrotów/min. i silnik przyjemnie „mruczał”. Taka sama prędkość w Tenere oznacza około 5.500 obrotów/min. i odgłos silnika i wydechu jest dla mnie nieprzyjemny. Dodając do tego dodatkowy odgłos łańcucha (którego w GS nie było, bo tam był wał napędowy) powodują że hałas jest zdecydowanie większy i skłonił mnie do jazdy z zatyczkami do uszu.

Większa wysokość, szersza i wyższa (akcesoryjna) szyba oraz mniejszy ciężar motocykla sprawia że jest on znacznie bardziej podatny na podmuchy wiatru, więc jazda po autostradzie jest jak żeglowanie jachtem: zależy z jakiego kierunku i jak mocny wieje wiatr. Jeżeli nie wieje, lub wieje w kierunku podróży, to jazda jest przyjemna i porównywalna z tą na starym GS (tak wracałem przez 1070 km z Niemiec do Warszawy) – akcesoryjna wyższa i poszerzona szyba Givi robi znakomitą robotę. Natomiast jeżeli wiatr jest mocny i/lub boczny to trzeba się przygotować na nieprzyjemną walkę, i taką sytuację miałem na południu Francji.

Z kolei na plus trzeba Tenerze zapisać wyprostowaną sylwetkę, a firmie Touratech konstrukcję komfortowego siedzenia. Tutaj nie mam żadnych uwag – w trakcie wyjazdu przez 10.000 km nie bolał mnie tyłek, plecy ani nogi. Dużym plusem jest możliwość wygodnej jazdy na stojąco, wygodniejszej niż na GS (bez podwyższonej kierownicy) – korzystałem regularnie z tej możliwości na spowolnieniach na autostradzie lub w czasie przejazdów przez miejscowości na drogach lokalnych.

Kontrowersyjną kwestią jest niezbyt duża pojemność zbiornika paliwa (16l, w tym 4l rezerwy) dająca średni zasięg na autostradzie około 250 km (trzymając się zasady, że po „zapaleniu się” rezerwy szukam najbliższej stacji na trasie), a na drogach lokalnych ok. 300 km. Stary GS miał niewiele większą, bo ok 280 km, natomiast współczesne wersje GS w opcji „Adventure” ze zbiornikami 30l mogą przejechać nawet 600 km. Moim zdaniem w Europie ten problem jest czysto teoretyczny, bo 250 km to jest odcinek, po którym warto zrobić sobie przerwę na kawę, toaletę, posiłek czy chociaż rozprostowanie kości. Duży zbiornik może mieć wartość jeśli ktoś lubi przewozić paliwo między krajami żeby zaoszczędzić kilkanaście złotych na różnicy cen ;-), ale ciągłe wożenie dodatkowych kilogramów „na wszelki wypadek” wydaje mi się nieszczególnie potrzebne. Wyjeżdżając gdzieś, gdzie dystanse pomiędzy stacjami będą większe, albo zainstaluję sobie dodatkowy zbiornik RotoPaX pod tylny lewy stelaż (w przestrzeni naprzeciwko wydechu) i w razie kryzysu przeleję sobie paliwo do zbiornika głównego, albo akcesoryjny 23-literowy zbiornik Acerbis i zdejmę jak wrócę.

Reasumując, autostrady nie są naturalnym środowiskiem dla Tenere 700, ale jeżeli godzimy się na prędkość przelotową 110-115 km/h (wg GPS, licznikowo to 120-125 km/h) to zupełnie efektywnie można dojechać do interesującego nas odległego miejsca, gdzie zaczniemy właściwą przygodę. Tenerą po drogach lokalnych i górskich mi najmilej jeździ się z prędkością do 80-90 km/h (wg GPS, licznikowo do 90-100).

Ekonomia

Temat „ekonomii zakupu” poruszyłem wyżej. Zgodnie z odnotowanymi przeze mnie informacjami dotyczącymi zużycia paliwa w serwisie spritmonitor.de wyszło mi średnie spalanie na poziomie:

  • autostrady: 4.68 l/100km (BMW 1150 GS: 5.52 l/100km)
  • drogi lokalne: 4.03 l/100km (BMW 1150 GS: 5.61 l/100km)

Widać tu ciekawą zależność, że Tenere pali zdecydowanie więcej na autostradach (podobno jeszcze więcej, gdy próbuję się nią jechać 140 km/h i więcej), natomiast stary GS palił więcej, ale podobnie na autostradach i drogach lokalnych. Pewnie nowe GS’y są bardziej ekonomiczne niż stary, ale dane innych użytkowników tamtego serwisu wskazują że i tak jest to średnio 5,05 l/100km (nie ma łatwej możliwości sprawdzenia dla różnych typów dróg), więc Tenere jest bardziej ekonomiczna w eksploatacji.

Gorący klimat i jazda w mieście

Problem, który przeszkadzał mi w starym GS to chłodzenie powietrzem, co sprawiało że na południu Europy przy temperaturach 30° i więcej jazda była niekomfortowa, w szczególności gdy trzeba było stać w mieście w korkach lub na światłach. W Tenere ten problem nie występuje, bo w takich przypadkach załącza się wiatrak chłodnicy, a ciepłe powietrze jest wywiewane „gdzieś” w sposób nieodczuwalny dla kierowcy. Ale ten problem także nie występuje w nowych GS’ach, gdzie też jest już od dłuższego czasu chłodzenie płynem.

Łańcuch i jego czynności serwisowe

Jest to kwestia w ogóle nie występująca w GS, gdzie po zakończonym dniu jazdy po rozpakowaniu idzie się od razu na piwo. W Tenerze musiałem się przyzwyczaić, że po zakończonym dniu jazdy wyjmuję miarkę i smar w spreju i sprawdzam naciąg łańcucha. Jak jest za luźny, to wyjmuję narzędzia i naciągam go. Potem smaruję łańcuch i wszystko z powrotem pakuję. Po kilku iteracjach nauczyłem się o robić sprawnie i bez „poprawek” – można się przyzwyczaić, ale niekiedy ręce się ubrudzą…

Filozofia

Zbierając doświadczenia z obszaru turystyki podsumowałbym to tak: jeżeli

  • jeździsz we dwójkę turystycznie po Europie, lub
  • dysponujesz dużą ilością pieniędzy, lub
  • rzadko zjeżdżasz poza asfalt, lub
  • masz potrzebę jeżdżenia po 160 km/h na autostradzie (bo na przykład taką masz ekipę)

… to lepiej wybrać BMW GS – na pewno jest to motocykl niemal wspaniały.

Jeżeli jednak, podobnie jak ja, masz mniejszą ilość pieniędzy, ale masz czas i nie potrzebujesz się spieszyć, to godząc się na pewne niedogodność (niskiej prędkości przelotowej na autostradach) spokojnie można wybrać Tenere 700 – jest to motocykl „wystarczający, żeby robić rzeczy wspaniałe„. W zamian otrzymasz lepsze zdolności terenowe i więcej frajdy z zabawy „wkoło domu” (40 kg różnicy).

O autorze

Marek Berkan Marek Berkan: programista, motocyklista, żeglarz, eks-wspinacz, zamiłowany turysta. Witryny: , , .

Share Button

2 komentarze do “Motocykl Yamaha Tenere 700 do turystyki (zamiast BMW GS)

  1. Michał Sobczak(Wicherki Team)

    Dzień dobry.
    Panie Marku gratuluję nowego nabytku.
    Życzę wielu kilometrów bezawaryjnej eksploatacji pełnej przygód 🙂
    Dobrze jest zrozumieć filozofię danego motocykla, a potem próbować się w nią wpasować i najlepiej z pozytywnym skutkiem 😉
    Ja znalazłem spokój i ukojenie w Moto Guzzi V85TT, po przesiadce z R1200GSA LC 🙂
    Do łańcuszka świntuszka nie chciałem wracać 🙂
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  2. Daniel

    Witam Marku,

    Chwilę tu nie zaglądałem a tu takie zmiany. Gratuluje nowego motocykla choć nie ukrywam, że patrząc na Twój dotychczasowy profil wypraw, wybór T7 jest dla mnie dużym zaskoczeniem, chyba że masz plan w najbliższym czasie zmienić styl wyjazdów na bardziej off. Piszę to z perspektywy osoby która podróżuje w offie oraz asfaltowo jednak na dwóch różnych motocyklach, bo jak wiadomo, a czego również doświadczyłem nie ma złotego środka. Życzę satysfakcji z nowego nabytku i kolejnych bezawaryjnie nakręconych kilometrów, i oczywiście czekam na kolejne relacje. Pozdrawiam. Daniel

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.