Archiwa autora: Marek Berkan

O Marek Berkan

Marek Berkan: programista, motocyklista, żeglarz, eks-wspinacz, zamiłowany turysta. Witryny: , , .

Trydent i dolina Adygi

Kolarstwo górskie w okolicach Riva del Garda i Arco (Włochy)

W ramach tegorocznego rodzinnego wyjazdu do Włoch (sequel podobnego zeszłorocznego) udało mi się wyrwać i zrobić cztery ambitniejsze trasy MTB w okolicach Riva i Arco, po około 2000 m podjazdów. Motywacje zawdzięczam koledze z pracy, Sławkowi G., który mnie „podpuścił” i zasugerował dwa pierwsze cele oraz oddolnej inicjatywie firmowej „Aktywny sierpień z e-point” na Endomondo, polegającej na zbieraniu jak największej ilości czasu spędzonego aktywnie (rejestracja ścieżek GPS).

Czytaj dalej

Widok z Hotelu Beskidzki Raj w stronę Stryszawy

Zawody MTB Gwiazda Południa 2018

W przedłużony weekend 12-15.07 wziąłem udział w kolejnych górskich etapowych zawodach MTB Gwiazda Południa przygotowanych przez organizatorów „warszawskich” Mazovia MTB Marathon, czyli Zamana Group. Impreza odbywał się kolejno w Stryszawie, Makowie Podhalańskim i Zawoi, czyli w Beskidzie Żywieckim. Cztery dni ścigania w pięknej scenerii, na ambitnych górskich trasach, na mokrych szlakach ale przy bezdeszczowej pogodzie.

Czytaj dalej

Korona Świętokrzyska - meta

Zawody MTB Korona Świętokrzyska 2018

W dniach 6-8 lipca (piątek-niedziela) jako firmowa reprezentacja „e-point bike team” wzięliśmy udział w „etapówce” Korona Świętokrzyska 2018 – trzydniowych zawodach rowerowych. Organizator, czyli Poland Bike, normalnie organizuje jednodniowe imprezy w okolicach Warszawy, więc tu było połączenie imprezy trzydniowej i ścigania się w górach.

Czytaj dalej

Meteory

Grecja na motocyklu

W drugiej połowie maja odwiedziłem motocyklem niemal całą kontynentalną część Grecji, przejeżdżając łącznie niecałe 6500 km w 14 dni. Udało mi się pokonać całą zaplanowaną trasę i odwiedzić najważniejsze atrakcje turystyczne. Nie spotkała mnie żadna przykra ani niebezpieczna sytuacja, w motocyklu nic się nie zepsuło – oprócz ABS, ale do tego już się przyzwyczaiłem oraz skrzyni biegów która pod koniec hałasowała już tak że kwalifikuje się do remontu.

Czytaj dalej

Beskid Sądecki – turystyka górska z dziećmi

W tym roku pogoda na majówkę dopisała wyśmienicie, była wprost idealna: słonecznie i ciepło ale jeszcze nie upalnie. Jako kontynuacje tradycji rodzinnych wypraw górskich po Beskidzie Śląskim w okolicach Wisły w 2017 i Beskidzie Śląskim w okolicach Szczyrku w 2016 w roku tym wybraliśmy inną część Głównego Szlaku Beskidzkiego: Beskid Sądecki, od Krościenka nad Dunajcem (1), mijając Rytro (3) i kończąc w Krynicy Zdrój (6). Najwyższe szczyty które zdobyliśmy to Skałka (1163 m), Radziejowa (1266,5 m – najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego), Hala Pisana
(1044 m), Wierch nad Kamieniem (1084 m), Runek (1064 m) i Jaworzyna Krynicka (1114 m).

Czytaj dalej

42. Bieg Piastów – Jakuszyce

Tradycyjnie na przełomie lutego i marca pojechaliśmy do Jakuszyc wystartować w Biegu Piastów. W tym roku udało się wygospodarować cały tydzień urlopu, więc same zawody Biegu Piastów, które odbyły się w piątek (7 km CT), sobotę (50 km CT) i niedzielę (25 km CT) poprzedziłem 5 dniami treningów (niedziela – czwartek). Łącznie przez cały pobyt pokonałem dystans 214 km w czasie 27h.

Czytaj dalej

Szczyt Paganella

Narty biegowe i zjazdowe w kompleksie Andalo / Paganella (Włochy)

Podobnie jak rok temu wybraliśmy się na rodzinne narty do Włoch, tylko innego ośrodka w Trydencie. Wybór ośrodka Paganella (2,124 m n.p.m.) i leżącej u jego stop miejscowości Andalo (1,040 m n.p.m.) był spowodowany głównie przez obecność ośrodka do narciarstwa biegowego w zasięgu spaceru, a nie 40-kilometrowej wyprawy po górskich serpentynach jak rok temu w Val di Sole.

Czytaj dalej

Gdzieś koło Ełku

Motocyklem po Warmii, Mazurach i Biebrzańskim Parku Narodowym

Plan wycieczki dwoma GS’ami był prosty: jak najdalej, jak najgorszymi drogami, z dala od głównych szlaków. Początkowym planem było Pomorze ale po zapoznaniu się z prognozą pogody rano w sobotę w Toruniu, podjęliśmy decyzje zmiany kierunku na wschód i pojechaliśmy na Warmię i Mazury, a potem do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Łącznie trochę ponad 1000 km, sporo złych dróg i błota, przyjemność trudna do opisania – zachęcam do obejrzenia kilku zdjęć i dwóch filmów.

Czytaj dalej