Mazury pod żaglami ze znajomymi z firmy

Dwa tygodnie temu miałem przyjemność wyjechać na żagle ze znajomymi z firmy oraz kilkoma osobami towarzyszącymi. To oddolna inicjatywa pracowników, więc impreza charakteryzowała się ogólnym luzem oraz brakiem dofinansowania, którego dobrą stroną był umiar w spożywaniu napojów wysokoprocentowych – bardzo rzadki w przypadku „sponsorowanych” wyjazdów firmowych (o tym napiszę po późniejszych obserwacjach portu w Sztynorcie…).

IMG_5169

Była to już kolejna edycja wyjazdu w podobnej formie, ale tym razem z rekordową liczbą 15 uczestników na dwóch jachtach: Phila 880 (8 osób) i Antila 27 (7 osób). Łódki wzięliśmy z przystani w Nowym Dębem koło Rucianego Nidy w piątek.

Zgrzytem organizacyjnym okazał się fakt, że mimo że z W-wy wyjechaliśmy około 6:00, tak żeby o 9:00 odebrać w umówionym miejscu jachty, to dzwoniąc z drogi okazało się że osoba czarterująca (ciężko to nazwać „firmą”) jest zupełnie zaskoczona że mamy być tak wcześnie. I mimo że jachty są rzekomo gotowe, to osoba która ma je nam wydać jest do 11:00 na egzaminie :-).

W efekcie wypłynęliśmy około południa i przepłynęliśmy Bełdany i jezioro Mikołajskie aż do Mikołajek i z powrotem. W międzyczasie zaliczyliśmy dwa noclegi na pół-dziko, czyli na polach kempingowych z małymi pomostami, gdzie za niewygórowaną cenę można się spodziewać równie niewygórowanej jakości sanitariatów i – uwaga – miejsc na ognisko. Szczęściem naszej ekipy był fakt że dwie osoby miały ze sobą gitary i bogate śpiewniki szant, także wieczorne imprezy przy ogniskach były naprawdę bardzo udane.

trasa

Pierwszego dnia pływało się naprawdę świetnie, wiało w porywach „na oko” do 3B więc nawet we wspomniane 8 osób mieliśmy problem z wybalastowaniem przechyłów niezarefowanej Phili. Od razu też okazało się że różnice w prędkościach osiąganych przez Philę i Antilę są dramatycznie różne, więc w efekcie zamiast pływać razem to oddalaliśmy się i z powrotem spotykaliśmy w ustalonych miejscach.

IMG_4643

Pierwszy nocleg był na półwyspie przy cieśninie oddzielającym Śniardwy od jeziora Mikołajskiego. Udało nam się obejrzeć efektowny zachód słońca.

IMG_4738

IMG_4749

Kolejnego dnia odwiedziliśmy Mikołajki i zjedliśmy tam obiad. Wracając na południe na Bełdanach zobaczyliśmy przy brzegu ludzi „bawiących” się z konikami polskimi tutejszej hodowli Polskiej Akademii Nauk. Silna presja damskiej części załogi spowodowała że dobiliśmy do brzegu oglądać te zwierzęta z bliska…

IMG_4828

IMG_4884

IMG_4900

Tego dnia wiatr był znacznie mniejszy więc dynamicznego żeglowania już nie było. Rekompensowała to piękna słoneczna pogoda.

IMG_5181

W niedzielę, gdy musieliśmy już wracać, wiatru w zasadzie już w ogóle nie było, także większość trasy przepłynęliśmy na silniku. Jednak dzięki upalnej pogodzie kąpaliśmy się bezpośrednio w otoczeniu stojących w miejscu jachtów…

Podsumowując: mazurskie jeziora przed sezonem to świetne miejsce: cicho, spokojnie, bez tłumów, pełna kultura. Po marinie Pod Dębem oraz porcie w Mikołajkach widać że wszystko już gotowe do sezonu ale główna fala ludzi jeszcze się nie zjawiła.

O autorze

Marek Berkan Marek Berkan: programista, motocyklista, żeglarz, eks-wspinacz, zamiłowany turysta. Witryny: , , .

Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *